Oda do mojej rodziny

Jestem posłańcem dobrej nowiny, więc czytających to wzywam do odebrania jako dobrą nowinę, aczkolwiek pisałam o tym już wiele razy. Widocznie muszę powtarzać jeszcze kolejne 400 razy, aż wszyscy zapiszą sobie to na sercu.

Nie zajmuję się okultyzmem, okultystycznymi rytuałami, nie zajmuję się filozofią, tarotem, czarną magią, przewidywaniem przyszłości itp. Zajmuję się powrotem do źródła. Padło pytanie: czy ma to jakieś urzeczywistnienie w życiu? Skoro nie chodzę po imprezach, nie czuję potrzeby zalewać się alkoholem lub w jakikolwiek sposób sztucznie dołączać od rzeczywistości, łazić nie wiadomo gdzie nie wiadomo z kim, wpadać w coraz gorsze związki, skoro zajmuję się rozwojem, piszę książki, negatywne zamieniam na pozytywne, to widocznie jakieś urzeczywistnienie jest. Nie ma ze mną kontaktu o 20:00, bo to czym się wtedy zajmuję, jest mi ważniejsze niż rozmowa przez telefon, ważniejsze niż jakiś koncert na część upadku komuny, TO CZYM ZAJMUJĘ SIĘ PO 20:00 JEST NAJWAŻNIEJSZE. I jeśli komuś nie pasuje może iść do Tego, który mnie taką stworzył.

To, że ktoś woli siedzieć w błocie to nie znaczy, że i ja muszę z nim w tym błocie siedzieć, bo ja właśnie zajmuję się oczyszczaniem z błota i wszelkie zmiany jakie zachodzą, zachodzą tylko i wyłącznie we mnie. W moim wnętrzu, a wnętrza nie widać. Wnętrze się nie otwiera.

Ja nie szukam żeby mi było lepiej, bo też i ta droga pokazuje, że lepiej nie będzie, bo im dalej tym więcej trudności. Jest jednak kluczowa kwestia. Każdy ma wybór żyć w nienawiści, albo żyć w miłości. Każdy może więc żyć w nienawiści do mnie za to, że zajmuję się Kabałą. Musi pamiętać jednak, że nienawiść ta nie zaszkodzi mi w żaden sposób. Zaszkodzi tylko temu kto nienawidzi. Miłość natomiast dodaje każdemu, przenosi się na każdego. Możesz więc za Kabałę mnie nienawidzić lub za Kabałę mnie kochać. Wybór należy do Ciebie, bo ja już wybrałam. Właśnie tej prawdziwej miłości chcę się nauczyć, bo ta którą znam, nie jest prawdziwa.

Każdy człowiek rodzi się z naczyniem gotowym do przyjęcia przyjemności, dokładnie jak niemowlak. Ale z czasem człowiek rozumie, że musi pracować nad sobą, bo jest odwrotny do Tego, który go stworzył. Jeśli tego nie robi, siedzi w błocie. I to jest naprawdę powolna praca. I są wzloty i upadki. Ale to wszystko prowadzi do innej natury niż obecna, w odczuciu miłości i dawania (emanacji). Człowiek oczyszcza się ze swojej chęci żeby otrzymywać, z błota, z fałszywego odczucia samego siebie. Bo błoto jest wtedy że człowiek jest całkowicie odłączony od emanacji, a emanacja dla emanacji, nie dla zysku jest czymś czego szukam w życiu. I miłość właśnie jest bodźcem by dawać więcej i więcej, aż w nieskończoność. A człowiek nie widzi, że dostaje ciągle. Nawet jak w dupę dostaje to też dostaje! Tylko człowiek nie widzi że cierpienie to lekarstwo, zamiast tego twierdzi, że Stwórca był – powołał wszystko do istnienia ale poza tym nic go dalej nie interesuje. Czyli w takim wypadku cierpienie jest jakimś absurdem. Tak samo jak cała rzeczywistość staje się absurdalna i absolutnie nie fair. Jesteśmy istotami, które ze swojej natury nie są zdolne do wykonania żadnego ruchu bez dokonania rachunku zysku i strat. Jesteśmy poddawani cierpieniu bo inaczej nie mielibyśmy żadnego powodu, żadnej motywacji do ruchu. Zatem cierpienie jest zawsze czymś co działa motywująco dla naszego rozwoju. Ma spowodować w nas jakąś zmianę. Więc to czego powinniśmy się nauczyć to jak odczuwać radość z cierpienia, bo każda chwila jego odczuwania to naprawdę milowy krok w rozwoju naszej świadomości.

Zatem jeśli ktoś mnie atakuje to ten sprzeciw jest oślim sprzeciwem, przeciw komuś kto chce żyć według innych zasad. Zasad, które doprowadzają do świętości, bo przy pomocy pożywienia, też się robi przyjemność Stwórcy, np. nie jedząc wieprzowiny, bo On tak powiedział, więc to nie jest przyjemność z samego jedzenia, tylko przyjemność, że Jemu robię przyjemność, to mój wybór. Nikomu nie każę iść tą drogą, ale też niech nikt nie wymaga, bym ten wybór zmieniła. Ten kto odbiera wybór jest MORDERCĄ, bo śmierć to nie tylko coś fizycznego. Śmierć to brak ruchu, brak rozwoju. Zabrać wybór to zabrać rozwój czyli ZABIĆ. A ten kto daje wybór, daje życie.

MASZ WIĘC WYBÓR

KOCHAĆ LUB ZABIJAĆ

Facebook Comments

Related Post

O mnie Monika Miriam Kowalczyk

Z zawodu urzędnik. Z serca i duszy artystka. Malarka, pisarka, rękodzielniczka,blogerka,copywriterka. Specjalistka od świecenia. Urodziła się 09.04.1980 roku w Radomiu. Ukończyła II Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Radomiu. Mgr administracji Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Monika Miriam Kowalczyk jest laureatką XII Regionalnego Konkursu Literackiego w Radomiu, w kategorii proza. Konkurs odbył się w czerwcu 2014r. Zwycięstwo przyniosła jej kabalistyczna bajka pt. „Poszukiwacze skarbów”. W jury zasiadali Teresa Ewa Opoka oraz Adrian Szary. W styczniu 2015r, wydała ebook pt. „Eseje pisane nocą” – zbiór kabalistycznych tekstów, które od 2010r. nieprzerwanie publikuje na niniejszym blogu. 8 marca 2015r. ukazał się debiutancki tomik zatytułowany "Dalekość".

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien