Riverside: Love, Fear and the Time Machine - Na Mojej Chmurze
Zamknij
Menu
Recenzje,  06/09/15

Riverside: Love, Fear and the Time Machine

Wiem, że obiecałam ten wpis na wczoraj, ale musicie mi wybaczyć. Zostałam wciągnięta w wir dźwięków, od których nie można się uwolnić. Ten wir to nowa płyta Riverside pod tytułem „Love, Fear and the Time Machine”.

riverside
Zdjęcie zostało pobrane z oficjalnej strony grupy : http://riversideband.pl

Mam nadzieję, że za pośrednictwem tego bloga świat wreszcie usłyszy o tej wspaniałej formacji. Od dawna czekałam na podobną płytę. Moje modlitwy zostały wysłuchane, w końcu jest! Płyta ukazała się 4 września 2015r.

Jest kilka wersji tej płyty i zdecydowanie polecam wydawnictwo dwupłytowe. Druga płyta to „Day Session” nazywana przez formację jaśniejszym odpowiednikiem wydania „Night Session”. Night Session ukazało się z poprzednią płytą.

Moi drodzy, jeśli ktoś z Was do tej pory nie wiedział o istnieniu zespołu Riverside to niech czym prędzej go pozna. Polskie zespoły trzeba bowiem znać. Tak tak, to Polacy! I wydaje mi się, że tą płytą ustanowili się królami polskiego progrocka. Sam lider zespołu Mariusz Duda mówi, że fundament został zburzony na rzecz nowego.

Pod względem tekstowym płyta opowiada o przemianie, o podejmowaniu ważnych życiowych decyzji. O tym jak człowiek miota się między tym co było, a tym co ma być. Zwykle to co nieznane budzi lęk. Często stoimy w przeciągu. Otwieramy nowe drzwi nie zamykając poprzednich. Patrzymy wstecz, będąc już na nowym piętrze. Nie ma jednak innej możliwości rozwoju. To musi być przed nami zakryte. Bez ciemności nie byłoby światła, a przed świtem ciemność jest największa. W ten sposób tworzymy nowe miejsce na nową zawartość. Pisałam już poprzednio, że dopóki istnieje miejsce na zawartość istnieje zawartość. O tym właśnie jest ta płyta. Pewnie dlatego tak bardzo mi się podoba.

Pod względem muzycznym płyta jest również genialna. Bardziej delikatna od poprzednich, co jest oczywiście zabiegiem celowym. Miało być nowe i jest nowe. Niestety nie umiem wybrać najlepszego utworu 🙂 nie umiem też wybrać ulubionego. Kocham wszystkie 😀 Jedyne co mogę powiedzieć to rzeczywiście CD 1 różni się od CD 2. Im bliżej do końca tym jaśniej, spokojniej, ciszej. CD 2 jest też bardziej instrumentalne. Widocznie w tym miejscu nie potrzeba już słów.

Ja też już zamilknę pozostawiając Was z malutkim kawałeczkiem tej przecudnej muzyki, którą udostępniłam na facebooku. Ten utwór wieńczy płytę (znajduje się na CD 2)  i nazywa się „Promise”.  To jest tylko zwiastun, w oryginale ma 2:43 długości.

Spotkaliście kiedyś piękniejszy klip o miłości? Bo ja nie…
Tu można kupić Riverside: Love, Fear and the Time Machine ewentualnie w wytórni Inside Out Music oraz Mystic Production.

Specjalnie dla czytelników tego bloga playlista do posłuchania. Niestety tylko 10 utworów z CD 1

Śledź mnie w social mediach

Dodaj komentarz

Please Login to comment

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
Tora,  10/11/18

Parsza Toldot czyli następny stopień

Najpierw zaczniemy od pierwszego słowa toldot. Mówimy tu cały czas o Icchaku, więc czemu się nie nazywa ta parsza Icchak tak jak się nazywała Noach? Z tego względu, że chcą nam pokazać co jest ważne i jak wszystko sprawdzamy to według naszych toldot czyli następny stopień. Toldot czyli następny stopień     Czyli Jakow i […]

Tora,  03/11/18

Parsza Chajei Sara. Podwójne życie Sary.

  Parsza Chajei Sara to najważniejsza parsza w całym Pięcioksięgu i wszystko dzieje się właśnie według tej parszy. Mimo, że ona jest taka krótka i stosunkowo taka prosta to ona właśnie daje nam całą możliwość naszej pracy. Pamiętajmy, że Idziemy do wnętrza każdego z nas. Zajmujemy się wnętrzem Tory, a nie opowiadaniami. Jeżeli to odczytujemy […]