Pragnienie odłączenia

Broniłam się przed tym postem, bo zawsze staram się nie ulegać modzie, nie płynąć z falą. Zwłaszcza gdy jest to fala hejtu. Tymczasem post sam zdecydował że chce być. No cóż, tak to już bywa, że nie zawsze dostajemy to czego chcemy, ale to nie znaczy, że nie dostajemy. Dostajemy zawsze w innym miejscu niż to, które mieliśmy na myśli.

Wróćmy jednak do tematu. Obserwuję ostatnio globalne pragnienie odłączenia się od tej rzeczywistości. Pragnienie to jest bardzo mocno wyczuwalne, do tego stopnia, że ludzkość zaczyna wariować i wariactwa jest coraz więcej.

Myślę, że i Ty czytając to, również czujesz za swymi plecami toczący się i niezwykle przytłaczający walec.

Zadaniem tego walca jest zmusić nas do rozwoju. Nie każdy jest jednak na to gotowy. Światło nie może wypełnić naczynia, które nie jest gotowe na przyjęcie Światła. Jeśli naczynie zamyka się, jasne jest, że nic tam nie wejdzie. Naczynie jednak czuje się źle i wydaje mu się, że ma na to swoje własne rozwiązanie, że wystarczy się sztucznie odłączyć i wszystko będzie wspaniale. To uczucie odłączenia, ta przyjemność płynąca z odłączenia jest właśnie powodem uzależnień i nie jest ważne co spowoduje to odłączenie. Dopalacz, amfetamina czy wódka. Wszystko jedno, ważna jest ta przyjemność.

W Kabale nazywane jest to rozcieńczaniem biny. W każdym z nas znajdują się dwa pierwiastki: malchut i bina. Mieszanina tych dwóch określa kim jesteśmy. W zależności od proporcji: więcej niż 50% malchut to kobieta, a więcej niż 50% biny to mężczyzna. Proporcja 50/50 to homoseksualiści, transwestyci, trzecia płeć i oni nie podlegają żadnemu rozwojowi na drodze, o której jest mowa. Mają zadanie podobne do anioła, po prostu są.

Niezależnie od tego kim się urodziliśmy, czy kobietą czy mężczyzną musimy swoje malchut podnieść do biny. I tu muszę mężczyzn zmartwić, że dopóki tego ze swoją malchut nie uczynią niczym nie różnią się od kobiety. Można powiedzieć, że to takie kobiety z prąciem. I to jest właśnie bardzo ważne zrozumienie płynące dla nas wszystkich. Mianowicie takie, że dopóki włada nami malchut nie powinniśmy gonić za tym sztucznym odłączaniem. Za chwilową przyjemnością, która trwa dopóki substancja jest w naszym ciele.

Uzależnienie zamiast wzmocnić binę powiększa malchut. U kobiety zabija resztki świętości i spycha na samo dno, a u mężczyzny wyłania kobietę.

Trzeba najpierw dojść do Purim, żeby można było się uchlać do nieprzytomności, bez obawy że spadniemy w nieczystości. Purim to nie jakieś tam święto raz w roku, to stan do którego musimy dojść. Zanim to nastąpi jesteśmy tylko małymi dziećmi, które bawią się w dorosłość.

Facebook Comments

Related Post

O mnie Monika Miriam Kowalczyk

Z zawodu urzędnik. Z serca i duszy artystka. Malarka, pisarka, rękodzielniczka,blogerka,copywriterka. Specjalistka od świecenia. Urodziła się 09.04.1980 roku w Radomiu. Ukończyła II Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Radomiu. Mgr administracji Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Monika Miriam Kowalczyk jest laureatką XII Regionalnego Konkursu Literackiego w Radomiu, w kategorii proza. Konkurs odbył się w czerwcu 2014r. Zwycięstwo przyniosła jej kabalistyczna bajka pt. „Poszukiwacze skarbów”. W jury zasiadali Teresa Ewa Opoka oraz Adrian Szary. W styczniu 2015r, wydała ebook pt. „Eseje pisane nocą” – zbiór kabalistycznych tekstów, które od 2010r. nieprzerwanie publikuje na niniejszym blogu. 8 marca 2015r. ukazał się debiutancki tomik zatytułowany "Dalekość".

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien